| Strona główna | |||||
| ▲ Do góry ▲ | |||||
|
Wycieczkę z Gliwic na Górę św. Anny zaproponował Jeż, chcąc przetestować nowe siodełko w swoim nowym elektryku. |
Drewniany kościół w Poniszowicach koło Pławniowic z końca XV w. |
Już po żniwach. |
Jedziemy w piątkę - Jeż, Raketa, Mikser, Jola i ja. |
|
Jola uciekła przed traktorem ;) |
Jeż na swojej nowej maszynie. |
Jeszcze jeden kościółek drewniany na trasie - Olszowa. |
|
|
Olszowa. |
W kawiarni przy Parku Miniatur w Olszowej robimy przerwę na kawę. |
Kilka razy przekraczamy autostradę A4. |
Przygotowania do dożynek. |
|
Do celu już blisko. Zostaję nieco w tyle, bo trudno konkurować z dwoma elektrykami, Raketą i Jolą :) |
Widać już klasztor. |
Wreszcie można uzupełnić kalorie i płyny (w restauracji Alba). |
Początek drogi powrotnej, to szybki, asfaltowy zjazd. Warto się jednak zatrzymać, bo widoczność jest niezła. |
|
Zakłady Koksownicze w Zdzieszowicach. |
Ale widać też Beskidy i ... hałdę Szarlotę. |
Za Ujazdem wjeżdżamy w lasy. Mikser. |
Jeż. |
|
Gdzieś w polu przed Rudnem. |
Końcówka trasy, to Jeżowa improwizacja. |
||
|
Do afterparty w Jeżogrodzie dołączyły Kolczasta i Lidka. |
Trasa wycieczki. Było 84 km. |
| ▲ Do góry ▲ | |||||
| Strona główna | |||||